Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fiestas Patrias. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fiestas Patrias. Pokaż wszystkie posty

12/09/2025

Flagowe danie Meksyku

 

Buenos dias!

Wiele potraw w różnych częściach świata posiada charakter regionalny. Wpisują się więc w specyficzną kulturę kulinarną danego regionu, reprezentując jej unikalne bogactwo. Kuchnia danego miejsca stanowi również doskonałą jego reklamę, głównie dla turystów.

Ale istnieją także potrawy, które związane są z konkretnym czasem, kiedy są konsumowane. Na całym świecie spożywa się sporządzane według określonych przepisów posiłki zwłaszcza w okresie świątecznym. Bardzo często posiadają one swój koloryt nawiązujący do przeżywanego święta, symbolikę. Te najbardziej kultowe doczekały się barwnych historii oraz legend odnoszących się do ich powstania.

VIP papryczek wrześniowych

Jedną z takich potraw jest Chiles de Nogada. Charakterystyczny wygląd sprawia, że nie można go pomylić z żadnym innym daniem. Posiada bowiem barwy meksykańkiej flagi, a więc zieloną, białą oraz czerwoną odnosząc się symbolicznie do hucznego narodowego święta Da de Independencia (15 września, Dzień Niepodległości), którego obchody trwają nie jeden, lecz kilka dni (nazywanych potocznie Fiestas Patrias), a często przedłużają się nawet do tygodnia. Na wielu stołach króluje wtedy Chiles de Nogada.

W skrócie

Danie to można w dużym skrócie opisać jako dużą, pikantną paprykę nadzianą mięsno – owocowym farszem. Owoce często są suszone, a jako farszu używa się mielonej wołowiny. Oczywiście to uproszczenie, gdyż w potrawie ważne są detale, które sprawiają jej wyjątkowy smak. Paprykę zwaną chile poblano zasiewa się na początku czerwca, ażeby dojrzała do zbiorów pod koniec sierpnia lub na początku września. Należy nadmienić, iż chile poblano jest jednym z głównych produktów używanych w gastronomii meksykańskiej i uprawiane jest w piętnastu stanach Meksyku.

Trzy kolory

Chiles de Nogada ma swoje początki w dużym, kolonialnym mieście Puebla. Tam właśnie, w roku 1821 mniszki Augustianki z klasztoru św. Moniki wymyśliły tę potrawę dla uczczenia dnia niepodległości oraz wizyty jednego z jej słynnych przywódców Agustína de Iturbide. Książka kucharska z 1831 r. określiła ją jako symbol tożsamości narodowej a także jako danie sezonowe.

Symboliczne kolory flagi nie tylko kolorami, ale i smakiem wpisały się na stałe w obchody historycznego święta Meksyku. Kolor zielony reprezentuje papryka poblana, niektórzy wzbogacają ją kawałkami listków pietruszki, biały: sos z gęstej śmietany i białego sera z dodatkiem małych kawałków orzecha włoskiego, czerwony: ziarna owocu granatu.

A oto podstawowy, tradycyjny przepis, przekazany mi przez zaprzyjaźnioną panią kucharkę jednej z ulicznych, ekonomicznych "restauracji", gdzie dookoła zawsze unoszą się wonne zapachy domowej kuchni. Może kogoś z Was zainspiruje, żeby zmierzyć się w kulinarnych zapasach z Meksykiem i przygotować to danie?

Smacznego!

Przygotowanie papryki oraz farszu, składniki:

  • 6 dużych papryk poblano
  • 500g mielonego mięsa wołowego
  • 1/2 drobno pokrojonej cebuli
  • 2 ząbki drobno posiekanego czosnku
  • 1/2 szklanka rodzynek
  • 1/2 szklanki posiekanych migdałów
  • 1/2 szklanki drobno pokrojonych brzoskwiń w syropie
  • 1/2 szklanki pokrojonej gruszki w syropie
  • 1/2 szklanki pokrojonego jabłek w syropie
  • 1/2 szklanki orzeszków piniowych
  • 1/2 łyżeczki sproszkowanego cynamonu
  • 1/2 łyżeczki pieprzu
  • 1/2łyżeczki startego kminku
  • olej roślinny
  • sól dla smaku
Składniki sosu:
  • 1 szklanka obranych orzechów włoskich
  • 200ml śmietanki kremowej
  • 100g serka kremowego
  • 1/4 szklanki mleka
  • szczypta cukru
  • sól dla smaku
Składniki dekoracji:
  • 1/2 szklanki ziaren granatu
  • 1/2 szklanki posiekanej natki z pietruszki
  • 1/2 szklanki posypki z orzechów włoskich
Przepis:
  1. Opiecz papryczki poblano nad ogniem lub na rozgrzanej patelni, aż ich skórka będzie całkowicie zwęglona. Umieść je w szczelnie zamkniętym plastikowym worku na kilka minut, aby się podsmażyły. Następnie zdejmij skórkę, ostrożnie natnij boki i usuń nasiona i nerwy. Odstaw na bok.

  2. Na dużej patelni rozgrzej odrobinę oleju i podsmaż cebulę i czosnek, aż będą przezroczyste. Dodaj mieloną wołowinę i smaż do zrumienienia. Dodaj rodzynki, migdały, orzeszki piniowe, brzoskwinie, gruszkę, jabłko, cynamon, pieprz, kminek rzymski i sól. Smaż przez kilka minut, aż wszystkie składniki dobrze się połączą. Odstaw na bok.

  3. Napełnij papryczki mieszanką mięsa i owoców, uważając, aby ich nie połamać. W razie potrzeby zabezpiecz je wykałaczkami.

  4. Aby przygotować sos Nogada, zmiksuj orzechy włoskie, śmietanę, serek śmietankowy, mleko, cukier i sól, aż uzyskasz gładki, gęsty sos.

  5. Skrop papryczki sosem Nogada i udekoruj ziarnami granatu, posiekaną natką pietruszki i posypką z orzechów włoskich. Schłodź papryczki w sosie nogada przez co najmniej godzinę przed podaniem.

Chiles de Nogada to pracochłonne, ale pyszne danie. Jak smakuje?... Jak Meksyk. Mnóstwem kolorów, bogactwem smaków i zapachów. Nic dziwnego, że danie to jest jedną z głównych potraw reprezentujących swoją ojczyznę na arenie międzynarodowej. Pomimo tego, iż jest to danie sezonowe. Burza smaków i kalorii. Nie spotkałem jego wersji dietetycznej, light czy fit. Przypuszczam, że danie straciło by swój charakter, gdyby próbować je zmodyfikować. Wyszczuplić. Odchudzić.


19/09/2024

Aztecka zupka z mięsną wkładką


Buenos dias!

Pozole to potrawa wpisana w historię i kulturę Meksyku, że trudno wyobrazić sobie bez niej np. hucznego świętowania Fiestas patrias, najważniejszego dla Meksykanów święta narodowego. Kulinarne akcenty święta różnią się co prawda w zależności od regionu, ale w centralnej części królują na stołach dwie potrawy: chiles nogada (nawiązujące nawet barwami do trzech kolorów flagi meksykańskiej) oraz pozole. 

Nie znaczy to, że te potrawy spożywa się jedynie w okresie wrześniowych obchodów kolejnych rocznic odzyskania niepodległości. W wielu miejscach pozole jedzone jest często, a uprzywilejowanym dniem jest zazwyczaj czwartek.

Spieniona zupa

Pozole to potrawa wywodząca się z kultury Indian Azteków. W jęz. náhuatl pozolli, inaczej tlapozonalli, znaczyło tyle, co „musujący”. Rzeczywiście, konsystencja tej płynnej potrawy nie jest przejrzysta. Jest to zupa przygotowywana na bazie ziaren kukurydzy cacahuazintle. Ziarna gotuje się przez ok. dwie godziny, w wyniku czego z kukurydzy odrywa się wierzchnia skorupa. Podczas wrzenia wnętrze otwiera się na wzór kwiatu. To właśnie na tym etapie przygotowania pojawia się na powierzchni zupy rodzaj piany.

Krwawa przeszłość potrawy

Pozole pochodzi z czasów przed konkwistą kolonialną Hiszpanów. Plemię Mexicas wynalazło ją pomiędzy 1325 a 1521 rokiem. Najbardziej znany władca aztecki Moctezuma zajadał się tą potrawą, którą ofiarowywano także na cześć boga Xipe Tótec, bożka płodności, wzrostu kukurydzy oraz wojny.

Franciszkanie, towarzyszący w czasie podboju kolonialnego Hiszpanom, w swoich kronikach zapisali, iż Aztekowie do przygotowania tego posiłku używali mięsa ludzkiego, które gotowali wraz z kukurydzą. Potrawę tę pierwotnie nazywano tlacatlaolli, co w náhuatl znaczyłoludzka kukurydza”, albo „kukurydza z człowieka". W tym wypadku, ujętego podczas wojny wroga, którego poświęcano na ofiarę dla jednego z bogów. Po ekstrakcji serca składanego danemu bogu, niektóre fragmenty ciała spożywano, wierząc, iż moc przeciwnika wniknie do ciała spożywającego je. Ludzkie mięso zjadali kapłani. Największą wartość stanowiło udo, które stawało się pokarmem spożywanym przez władców lub przez wojowników, którzy ujęli wroga. Podstawową wartością ofiary był jednak jej ryt ofiarniczy, wpisany w aspekt religijny. Uchodzące życie z ofiary stanowiło odżywczą energię dla bogów, którzy jej potrzebowali. A z kolei ludzie potrzebowali istnienia bogów, by oni podtrzymywali ich życie.

Niektórzy badacze jednak zaprzeczają temu i twierdzą, że jednym ze składników pozole było mięso udomowionej rasy psów xoloitzcuintle (nagi pies meksykański, zwany potocznie xolo).

Po przybyciu Hiszpanów i ich wpływowi na ówczesną cywilizację autochtonów, mięso ludzkie zastąpiono wieprzowym. Kukurydza pozostała jednak głównym składnikiem, symbolem płodności i życia.

El Pozolero

W odniesieniu do tego niechlubnego elementu związanego z kanibalizmem w historii potrawy pozole, nie bez przyczyny jednego ze znanych przestępców meksykańskich Santiago Meza López nazywano „El Pozolero”. Będąc na usługach kartelu rozpuścił on w dwustulitrowych cysternach z wrzącym kwasem (soda kaustyczna zmieszana z wodą) ponad 300 osób. Był płatnym zabójcą kartelu Arellano Félix. Swój przydomek zyskał od swojego kolegi z grupy przestępczej, kiedy ten był świadkiem jego „pracy” przy cysternach. Stał przy nich i mieszał łopatą wrzący kwas, w którym co jakiś czas pojawiały się jeszcze nie rozpuszczone części ludzkiego ciała. A na powierzchni widoczna była dość gęsta piana.

Różne twarze tej samej potrawy

Pozole posiada trzy warianty kulinarne. Mamy więc pozole blanco (białe), rojo (czerwone) oraz verde (zielone).

1. pozole blanco – najbardziej populane.przyrządzane z z suchych ziaren kukurydzy cacahuazintle i części głowy świńskiej (chociaż jest też wersja z mięsem kurczaka). Całość, w zależności od gustów, przyprawia się odrobiną soku z limonki, solą, zmielonymi papryczkami chile piquín (lub innymi), paskami sałaty, pokrojonymi drobno rzodkiewkami, ostrą cebulą i oregano.

2. pozole rojo – przypuszczalnie wywodzi się z regionu Jalisco. Różni się zasadniczo od poprzedniej wersji tym, że przyrządza się je z dwoma rodzajami chile: ancho i guajillo. Zazwyczaj gotowane na mięsie wieprzowym, ale przyrządzane jest również na bazie kurczaka czy też indyka.

3. pozole verde – przyrządzane z zielonmi pomidorami, epazote i pestkami dyni. Czasami dodaje się do niego skwarki wieprzowe i awokado. Za miejsce wynalezienia tej odmiany pozole uważa się stan Guerrero.

W niektórych częściach meksykańskiej ziemi (zwłaszcza na wybrzeżu, np. Jalisco, Colima i Nayarit) spotkać można także pozole con mariscos. To zupa na bazie rosołu z krewetek, w kombinacji z wieprzowym smalcem, do której wrzuca się krewetki, części ryby, ośmiornicy i kalus z małży.

Co ciekawe, istnieje też pozole vegetariano, przygotowywane na bazie pieczarek oraz innych grzybów. Posiada sporo przypraw, takich jak liście laurowe, czosnek, cebula, czy chili guajillo. Czy to jednak nadal pozole, czy tylko urozmaicona smakowo zupa grzybowa? Bez wieprzowej głowy, tak tradycyjnej i ważnej w tej potrawie, trudno traktować tę potrawę jako pozole.

Gusta i guściki

Jadłem wszystkie warianty pozole. Klasyczne, wieprzowe, niezbyt mi smakuje. Zbyt tłuste. Jednak wersja drobiowa, zwłaszcza pozole blanco, trafia w mój gust smakowy. Podobnie, jak pozole de mariscos. W stanie Morelos przez cały rok można delektować się tym przysmakiem kuchni meksykańskiej. I choć tutaj ciepło, nie potrzeba dodatkowo ogrzewać się od wewnątrz gorącą zupą, to jednak dobrze jest zjeść od czasu do czasu pozole. Mieszanka różnych smaków zapewnia jedyne w swoim rodzaju doznania smakowe. Zwłaszcza spożywana w miejscu, gdzie się zrodziła.

A do tego, jak mawiają Meksykanie: Con la barriga llena se piensa mejor (Z pełnym brzuchem lepiej się myśli!). Pozole z pewnością są posiłkiem tak sytym, że jeden talerz wypełniony tym daniem zapewni wiele godzin produktywnego myślenia. Choć w kontekście żywieniowym oznacza to raczej: samopoczucia... 


11/09/2023

Viva México, cabrones!

 

Buenos dias!

15 września to dzień wyjątkowy w kalendarzu Meksykanów. Wokół tej daty hucznie celebruje się tzw. Fiestas Patrias. Czas ten związany jest więc z takimi słowami, jak: naród, duma, rasa, ojczyzna, niepodległość i patriotyzm. Nawet pomimo coraz bardziej widocznego kryzysu społecznego, braku perspektyw oraz ogromnego wzrostu przestępczości, tego dnia Meksykanie czują się zjednoczeni i dumni z faktu, iż przynależą do narodu posiadającego swoje bogactwo kulturowe i historyczne, a nade wszystko własną tożsamość.

Proboszcz zmęczony hiszpańskim oddechem

Symbolicznym, centralnym punktem dorocznych obchodów tego wrześniowego święta narodowego jest Grito de Independencia (Okrzyk Niepodległości). To pamiątka rozpoczęcia rewolucji przeciwko rządowi hiszpańskiemu, który od czasów kolonialnego podboju panował na ziemi meksykańskiej. Proboszcz Miguel Hidalgo y Costilla wczesnym rankiem 16 września roku 1810 ciągnąc za sznur dzwona na wieży kościoła w niewielkim miasteczku Dolores zwołał mieszkańców, którzy uzbrojeni w co popadło, ruszyli w kierunku stolicy, protestując przeciwko dominacji Hiszpanów (tak naprawdę w dzwon uderzał ówczesny dzwonnik parafii, José Galván, a w międzyczasie Hidalgo zwoływał zgromadzenie). W rzeczywistości, chociaż data tego pospolitego ruszenia została przyspieszona (z uwagi na zdradę dokonaną w szeregach konspiratorów), wydarzenie to było planowane przez Hidalgo wcześniej. W grupie rebeliantów byli m.in. generałowie Ignacio Allende, Juan Aldama i Mariano Abasolo. Oficjamnie rozpoczęta w Dolores rewolucja, jak to bywa tocząc się zawiłymi drogami, zakończyła się 27 września 1821 r. Niestety, Miguel Hidalgo nie doczekał tego czasu. Jak wielu bohaterów narodowych zrywów wolnościowych został pojmany i skazany na rozstrzelanie w Chihuahua przez swoich wrogów (a konkretnie Ejercito Realista) 29 lipca 1811 r. W rękopisie przechowywanym przez Instituto Nacional de Antropología e Historia (INAH) zachowały się jedne z ostatnich słów Hidalgo: „Nie współczujcie mi, wiem, że to mój ostatni dzień, mój ostatni posiłek i dlatego muszę się tym cieszyć. Jutro już mnie tu nie będzie. Myślę, że tak będzie najlepiej. Jestem już stary i niedługo zaczną się pojawiać moje dolegliwości, wolę więc tak umrzeć niż w szpitalnym łóżku”.

Skrzydlaty pomnik

Kiedy umierają bohaterowie, rodzi się tradycja. O niej przypomina chociażby wrosły w klimat Miasta Meksyk pomnik upamiętniający niepodległość, tzw. Angel de Indipendencia, autorstwa architekta Antonio Rivasa Mercado. Brązowy, umieszczony na wysokiej kolumnie (36 m!) posąg anioła to symbol narodu „silnego na wojnie i łagodnego w czasie pokoju”. Figura zwana powszechnie aniołem, tak naprawdę przedstawia grecką boginię zwycięstwa Nike. Monument zawiera w sobie doczesne resztki czternastu bohaterów wojny o niepodległość (Miguel Hidalgo y Costilla, José María Morelos y Pavón, Ignacio Allende, Juan Aldama, José Mariano Jiménez, Guadalupe Victoria, Vicente Guerrero, Nicolás Bravo, Mariano Matamoros, Andrés Quintana Roo, Leona Vicario, Francisco Javier Mina, Pedro Moreno, Víctor Rosales).

Okrzyki i w dzwon walenie

Już w roku 1845 prezydent Antonio Lopez de Santa Anna oficjalnie sprawował po raz pierwszy w historii ceremonię okrzyku, jako hołd pamięci bohaterskiego proboszcza Hidalgo oraz innych bohaterów walczących o niepodległość. Od tego czasu dorocznie, 15 września o godz. 23.00 każdy kolejny prezydent kraju wychodzi na balkon pałacu prezydenckiego mieszczącego się na głównym placu Zocalo w stolicy, uderza w dzwon i wykrzykuje szereg imion bohatrów rewolucji. W poszczególnych stanach podobne okrzyki wznoszą gubernatorowie, dając znak do wielkiego świętowania. A wierzcie mi, naprawdę jest ono eksplozją radości. Tequila leje się litrami, tańce, krzyki i wspólne śpiewy narodowych, patriotycznych hitów, huki petard oraz sztucznych ogni, a w niektórych miejscach strzały z broni palnej.

Miałem okazję wielokrotnie uczestniczyć w obchodach wrześniowych świąt niepodległościowych. Także na stołecznym Zocalo. Niesamowite wrażenie, niepowtarzalne i jedyne na całym świecie. Jest nieco ryzyka, bo w wypitych, rozgrzanych wzniosłymi hasłami ludziach odzywa się czasem za bardzo duch patriotyzmu, i są gotowi walczyć z każdym, kto nie przypomina Meksykanina. To potencjalny wróg. Urojony, ale wróg. Odwaga po alkoholu wzrasta. Jest na to jednak metoda: na przyulicznych straganach można się zaopatrzyć w ogromne sombrero, na nos włożyć trójkolorowe okulary a pod nos nakleić gęstego, fantazyjnego, sztucznego wąsa, który to gadżet również widziałem w ulicznej sprzedaży.

Mnie nie spotkała żadna nieprzyjemność, wręcz przeciwnie. Sympatia z wielu stron. Chociaż zawsze uczestniczyłem w tych wydarzeniach wraz z moimi meksykańskimi przyjaciółmi. Po krzykach i toastach często odbywają się koncerty. Niekoniecznie o brzmieniu patriotycznym. Różne zespoły, różna muzyka. Ważne, żeby ludzie dobrze się bawili. I żeby było głośno.

Pan Octavio o ziomkach

Święta narodowe to okazja, ażeby spojrzeć na tożsamość meksykańską. Pisarz i myśliciel, laureat Nagrody Nobla Octavio Paz w swoim dziele „Labirynt samotności” określa postać Meksykanina jako samotną. Liczne fiesty to próba ucieczki przed tym stanem, który należy pojmować w jego najbardziej egzystencjalnym wymiarze, a nie tylko zewnętrznym odniesieniu. Samotność przypisuje nie tylko jednostce, ale też wskazuje na jej wymiar wspólnotowy.

Meksyk jest wypełniony rozmaitymi świętami, zarówno religijnymi, jak i patriotycznymi. Paz wskazuje, że wrześniowe święta niepodległości to doskonała okazja, żeby Meksykanie wykrzyczeli wszystko, co mogą i chcą, podczas gdy poza tymczasem, przez pozostałą część roku pozostawali pokorni i cisi.

Octavio Paz sugeruje, że Meksykanin poszukuje pretekstu do jak najczęstszego świętowania, co jest wynikiem poczucia swojego osamotnienia. Kocha różne celebracje, zebrania publiczne, zgromadzenia, na których jakby na nowo ładował swoją duszę. Podczas świąt zdolny jest na chwilę przeskoczyć mur samotności, aby w obecności swoich towarzyszy (współpatriotów) zostawić za sobą na chwilę wszelki smutek oraz frustrację.

Te refleksje Paz'a nie przeszkadzają Meksykanom być przekonanymi, iż „być Meksykaninem znaczy mieć radość w sowim sercu i uśmiech na twarzy” (Ser mexicano es llevar la alegría en el corazón y una sonrisa en el rostro).

Wielu znajomych pyta mnie, co najbardziej urzekło mnie w Meksyku? Pytanie bardzo ogólne, więc odpowiedź na nie jest trudna, gdyż musiałaby być również bardzo ogólna, albo bardzo złożona. Ale z każdym kolejnym dniem tutaj przeżytym mogę rzec, że są to ludzie. Bo „la belleza de México está en sus paisajes, pero sobre todo, en su gente” (Piękno Meksyku kryje się w pięknie jego pejzaży, ale przede wszystkim w jego mieszkańcach).

15/09/2022

Świętowanie made in Meksyk

Buenos dias!
Meksykanie lubią świętować. Przeróżne fiesty są swego rodzaju antidotum na trudy codziennego życia, których im nie brakuje. Popularne fiesty są chwilą zaczerpnięcia świeżego powietrza przed zanurzeniem się w głębinach problemów, jakie napotykają. Jednocześnie stają się próbą zapomnienia o nich. Jedną z takich okazji jest czas tzw. Fiestas Patrias. Świętowanie skupione wokół 15 i 16 września.

Fiestas Patrias celowo piszę w liczbie mnogiej, gdyż nie jest to jedno skoncentrowane święto, ale czas kilku dni obchodów najważniejszego narodowego święta, które ma swoje podłoże w odzyskaniu niepodległości przez Stany Zjednoczone Meksyku spod wpływu i władzy Hiszpanów, którzy w procesie kolonizacji próbowali zawłaszczyć sobie podbite w XVI w. ziemie Ameryki Środkowej.

Święta te wyrażają na zewnątrz tożsamość meksykańską, z którą w wyniku zawirowań historycznych do dzisiaj Meksykanie mają pewne problemy. Jej zdecydowany, silny koloryt sprawia, że w skrajnych przypadkach staje się wręcz nasycona charakterem nacjonalizmu. Na szczęście, tylko w skrajnych wypadkach, które aczkolwiek się zdarzają, nie stanowią powszechnej reguły. Mieszkańcy Meksyku są bowiem niezwykle gościnni oraz otwarci, także dla przybyszów i cudzoziemców.

Głównym, symbolicznym punktem programu, jest tzw. Grito de Indipendencia (okrzyk niepodległości), który nocą 15 września, z balkonu pałacu w centrum stolicy (Palacio Nacional), na głównym placu Zocalo, wznosi prezydent Meksyku. To nie jest jeden okrzyk, ale wiele fraz wykrzyczanych ku czci narodowych bohaterów, którzy oddali życie za ojczyznę. A jest ich wielu, jak zresztą w historii każdego narodu. Na liście pojawia się obowiązkowo Miguel Hidalgo y Costilla, Jose Maria Morelos y Pavon, Josefa Ortiz de Dominguez, Ignacio Allende, czy Juan Aldana. Listę zamyka wykrzyczane trzy razy przez prezydenta wraz z tłumem hasło: Viva Mexico! (Niech żyje Meksyk!).

Jest to upamiętnienie poranka 16 września 1810 r., kiedy to w niewielkim miasteczku Dolores, ówczesny proboszcz i działacz społeczny Miguel Hidalgo, głosem kościelnego dzwonu zwołał ludzi i wyruszył w kierunku stolicy z zamiarem wyzwalania okupowanych przez Hiszpanów ziem jego ojczyzny. Jak praktycznie większość rewolucji na świecie, również ta miała charakter pospolitego ruszenia. Była wynikiem przelanej czary goryczy z powodu ucisku ze strony innego kraju i pragnieniem wolności; utworzenia własnego świata, według własnej koncepcji, mającego szczytny i nadrzędny cel zapewnienia społeczności jak najbardziej godziwych warunków życia. Oczywiście, takie działanie nie trwało krótko i musiało przynieść wiele ofiar. Fiestas Patrias są czasem, który upamiętnia wielkie idee i zabitych bohaterów, przypomina o roli rodzinnej ziemi w życiu człowieka i zachęca do pracy nad jej rozwojem. Tego zresztą młodzi Meksykanie są uczeni już w czasie szkolnym, kiedy organizuje się dla nich obowiązkowe apele i akademie okolicznościowe z okazji świąt państwowych, akcentuje się symbole narodowe, uczy szacunku dla flagi, itp. Edukacja wczesnoszkolna oraz rodzinna są istotnym procesem kształtowania świadomości narodowej przyszłych pełnoprawnych obywateli każdego kraju, i to Meksykanie wiedzą bardzo dobrze.

Miałem szczęście wielokrotnie uczestniczyć w obchodach narodowych świąt, słuchać na żywo krzyku prezydenta na Zocalo, brać udział w okazjonalnych koncertach patriotycznych, radować się przy wspólnym ich śpiewaniu z przyjaciółmi z Meksyku, rozkoszować się wyśmienitą tequilą i tradycyjnymi potrawami kuchni meksykańskiej. Cały Meksyk, także Meksykanie na emigracji, świętują hucznie każdy kolejny dzień u

urodzin swojego ukochanego kraju. Choć według mnie, te narodziny nie mają konkretnej daty, gdyż rzeczywistość tego, co nazywamy Meksykiem istniała już na długo przed konkwistą, od zarania dziejów. Człowiek potrzebuje jednak symboli, ustalonych dat i wyznaczonych wydarzeń, ażeby wpisać siebie we wspólne życie i odczuwanie bliskości grupowej, która pozwala mu odnaleźć własną tożsamość. To z kolei jest potrzebne, żeby nie zagubić się w tłumie ludzi i posiadać własne miejsce oparcia.

Jak świętują Meksykanie? Można zauważyć pewne cechy wspólne radosnego uczczenia Dnia Niepodległości:

  1. Wzniesienie okrzyku na cześć Meksyku, z całych sił: Viva Mexico!!!!!, najlepiej w jedności z prezydentem i całym narodem, podczas organizowanych imprez w nocy 15 września,

  2. Przyodzianie się w uroczysty strój narodowy, typowy dla własnego regionu, bądź chociaż z jakimś charakterystycznym akcentem narodowym, np. sombrero dla mężczyzn, dla kobiet – kolorowe chusty i suknie, trójkolorowe kokardy czy upiększenia na włosy, itp.

  3. Zrobienie makijażu na twarzy, który może wyrażać daną osobę, kulturę, być mniej lub bardziej wymyślny, Większość na swoich policzkach maluje po prostu trzy paski w kolorach flagi Meksyku: ciemna zieleń – biel – czerwień.

  4. Spożycie tradycyjnego posiłku kuchni meksykańskiej. Nie ma bowiem świętowania bez dobrego jedzenia! Najlepiej najbardziej tradycyjną dla tych dni potrawę chiles en nogada, ale może to być cokolwiek, wg upodobań kulinarnych. Wiadomo również, że jedzenie spożywa się obowiązkowo z innymi, bliskimi, sąsiadami i przyjaciółmi. Wtedy lepiej smakuje! Ktoś kiedyś wyliczył, że spory procent Meksykanów w tym czasie jest w stanie przytyć nawet o 5 kg. Cóż.. Meksykańskie potrawy są bardzo pożywne. Niekiedy spożywanie ich przeradza się w zwykłe obżarstwo rytualne.

  5. Jeśli jest jedzenie, nie może zabraknąć trunków, oczywiście tradycyjnych. Chociażby po to, żeby wznosić toasty. Tequila, mezcal, pulque... okraszają święto, a czasem dodają niektórym animuszu do manifestowania swoich uczuć, niekoniecznie narodowych. Na pewno wznoszonych toastów jest nie mniej niż w Polsce.

  6. Gry planszowe, loteria – na pewno integrują ze sobą ludzi i umilają wspólnie spędzany czas (no, chyba, że się ktoś zirytuje swoimi porażkami...)

  7. Śpiew, słuchany albo wykonywany, licznych piosenek patriotycznych, zależnie od upodobań i gustów. Oczywiste, że muzyka meksykańska na drodze naturalnej ewolucji muzycznej, posiada dzisiaj wiele różnych gatunków. Często są w niej odniesienia do kraju i akcenty narodowościowe, różnie pojęte i postrzegane. Zależnie od regionu, są miejsca, gdzie króluje cumbia, muzyka ranchera, itd. Młodych zachwyca rap, reggaeton, czy rock. Ale wszyscy znają na pamięć i śpiewają popularne hity narodowe, które urosły wręcz do miana hymnów. Śpiewane przez znanych artystów, przez grupy mariachi, i bez nich nie może wręcz obyć się świętowanie Fiestas Patrias. Tak więc wokół brzmią Cielito lindo, Mexico lindo y querido, La CucarachaCaminos de Michoacan, El Mariachi loco, la Bamba, Mexico en la piel i wiele, wiele innych.

Wrzesień to dobry czas na odwiedziny Meksyku. Jak zresztą.... każdy! Przejawy narodowej dumy spotkacie na pewno wiele razy. <Żeby czasami nie zapomnieć, gdzie jesteście. Bo tak naprawdę, meksykańskie serca biją stale w rytmie ukochanej ojczyzny, która choć z wielu powodów nie zawsze bywa chwalona, na zawsze zawsze przecież jest ziemią przodków, miejscem odniesienia i przyszłego spoczynku. Oraz nadziei, że jutro będzie lepiej.

Lila: Indianka, która stała się muzyką

  Buenos dias! Spośród licznych artystek meksykańskich od samego początku, kiedy usłyszałem jej aranżacje znanych mi skądinąd utworów zako...