Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

30/11/2025

Lila: Indianka, która stała się muzyką

 Buenos dias!

Spośród licznych artystek meksykańskich od samego początku, kiedy usłyszałem jej aranżacje znanych mi skądinąd utworów zakorzenionych w Meksyku, zapadła mi w duszę muzyka Lili Downs (dokładniej: Ana Lila Downs Sánchez). To jedna z tych z na świecie, która oprócz niepowtarzalnej barwy swojego głosu, pełnego ekspresji oraz pasji, potrafi trafnie przekazać ubrane w niezwykle kolorowe dźwięki przesłanie.

Różnoświat

Lila łączy w sobie dwa światy, a tak naprawdę to dużo więcej ich przewija się zarówno w jej życiu, jak i twórczości. Córka Meksykanki i Amerykanina. Urodziła się w stanie Oaxaca, który do dziś dnia z dumą kultywuje swoje indiańskie korzenie. Część swojego dzieciństwa spędziła w Minnesocie (USA). Tam studiowała śpiew klasyczny oraz antropologię kulturową. Zawsze jednak podkreśla swoją tożsamość meksykańskiej Indianki z Tlaxiaco, swojego rodzinnego miasta. Nic dziwnego, że w muzyce Lili Downs oprócz wyraźnej inspiracji przebogatą kulturą meksykańską, rozbrzmiewają również dźwięki bluesa, rocka, jazzu czy muzyki elektronicznej. W połączeniu z cumbią, sol, rancheros, corridos, bossa nova, tradycyjna muzyka autochtonów z różnych regionów Meksyku stanowi prawdziwą mieszankę wybuchową. Miałą swój udział w ścieżkach dźwiękowych do filmów takich jak Frida (utwór „Burn it Blue”), Tortilla SoupLas mujeres verdaderas tienen curvas i Fados. Śpiewa od ósmego roku życia i posiada trzyoktawową skalę głosu.

Artystka nie ogranicza się jedynie do ładnego śpiewania. Zagrała też niewielkie role w filmach Mariachi Gringo (2012), Deseo (2013), Frida (2002), River of Fundament (2014), Travesía del desierto (2011), De como los niños pueden volar (2008). Ciekawe, że grała w nich przeważnie role piosenkarek.

Ambasadorka

Downs nie tylko koncertuje, ale także koncentruje się w swoim życiu na działalności społecznej. Nie jako polityk czy reprezentantka jakiegoś ugrupowania partyjnego (na szczęście!). Znana jest z aktywności dla praw kobiet oraz wspólnot indiańskich w Meksyku, promocją kultury i edukacji. Muzyka stanowi dla niej narzędzie, które nie tylko wyraża jej emocje oraz przesłanie, ale też, jak wierzy, może wpłynąć pozytywnie na zmiany społeczne. Pomaga kobietom meksykańskim poprzez stypendia umożliwiające im wykształcenie. Jest także głosem migrantów, którzy go nie posiadają w społeczeństwie. Uczestniczyła i uczestniczy w wielu inicjatywach, których celem jest zachowanie obumierających rdzennych języków indiańskich, jak również prastarych tradycji meksykańskich. Lila Downs stała się poprzez to prawdziwą ikoną kobiety dumnej ze swoich indiańskich korzeni, silnej i wytrwale walczącej o swoje ideały.

Cud spotkania

Lila Downs aktywnie uczestniczy w wielu festiwalach oraz koncertach muzycznych. Od dawna chciałem na żywo usłyszeć jej głos. Jednak zawsze były jakieś przeciwności. Nawał pracy i obowiązków, spore odległości pomiędzy poszczególnymi rejonami Meksyku, stale wzrastająca przemoc uniemożliwiająca dotarcie w niektóre miejsca, itp.

Nie pierwszy to raz, kiedy Bóg, rozpieszczając swoje dzieci, wchodzi do działania. I ułatwia wszystko, i czyni możliwym. Tak było i tym razem w moim przypadku: „Nie mógł Mojżesz do góry, przyszła góra do Mojżesza”!

Niecały tydzień temu Lila zawitała do Jiutepec, aby zagrać jeden z koncertów należących do jej trasy koncertowej. Miejsce koncertu, centralny plac potocznie zwany w Meksyku zocalo, mniej więcej jest odległy od mojego miejsca zamieszkania jakieś półtora kilometra. Przypadek?... Już od dawna nie wierzę w przypadki. A dokładniej: kiedy bliżej poznałem Ojca.

Rozmowa

Tłum ludzi. Choć wielu mi mówiło, że nie znają twórczości Lili Downs. Pytali, kto to jest? Artystka ma jednak rzeszę swoich wiernych fanów, którzy nie omijają żadnego z jej występów. Dzisiaj też zgromadziła się ich spora gromada. Wszyscy obowiązkowo w koszulkach promujących jej osobę. Młodzież, ale także sporo osób w średnim wieku. Niektóre kobiety, idąc za stylem ubierania się Lili w kolorowych ciuchach, jakie noszą indiańskie kobiety. Możecie sobie wyobrazić ścisk, jaki wywołał napierający tłum, który utworzył się tuż po tym, jak piosenkarka wysiadła ze swojego sporego auta. Każdy chciał ją pozdrowić, zamienić kilka słów, poprosić o autograf lub zdjęcie. Życie gwiazd. Podziwiam pokorę, szacunek, cierpliwość i radosne podejście Lili do każdego, kto się do niej zbliżał.

Stanąłem obserwując to zjawisko. Było to dziwne, odmienne od innych zachowanie. Podobnie jak mój wygląd. Pomimo opalenizny, nadal jestem tutaj güero (blondynem), ze wzrostem dominującym nad innymi. W dodatku błękitny kolor moich oczu od razu zdradza, że nie jestem rodowitym Meksykaninem. Może właśnie te szczegóły sprawiły, że Lila podeszła do mnie, wzięła za przedramię i rzekła: „Jak się cieszę, że tutaj jesteś!”, po czym objęła mnie i serdecznie ucałowała w policzki. Ciekawe, że pomimo empatycznej uwagi dla innych i szacunku dla swoich fanów, zdobyła się na taki ciepły gest tylko wobec mnie, wyróżniającego się w tłumie. Może odczuła moją fascynację kulturą Meksyku? Nie wiem. A następnie krótka, serdeczna rozmowa, która dała mi wiele radości.

Szał dźwięków na prostej pięciolinii

Występ ze wszech miar profesjonalny i pełen życia. Sukces Lili był też bez wątpienia zasługą towarzyszących jej muzyków. Każdy był wirtuozem swojego instrumentu. Życiodajny puls życia dźwięczał wokół zapraszając do tańca. Przekrój twórczości Lili dobrany zgodnie z oczekiwaniami publiczności. Hity, które prawie każdy znał na pamięć, wspólne śpiewanie a nawet tańce. Doświadczenie i charyzma. Ciężka praca i talent.

O sztuce i muzyce

Estoy convencida de que la música puede acercarnos. (...) El arte puede abrir tu corazón - Jestem przekonana, że muzyka może nas zbliżać do siebie. (...) Sztuka może otworzyć twoje serce.

Ya no es tan fácil clasificar las cosas porque tomamos influencias de diferentes áreas dependiendo lo que nos gusta a cada uno de nosotros - Nie jest tak łatwo klasyfikować rzeczy ponieważ ulegamy wpływom różnych czynników zależnie od tego, co podoba się każdemu z nas.

La música es el lenguaje universal - Muzyka jest uniwersalnym językiem.

La música es para el alma lo que el ejercicio es para el cuerpo – Muzyka jest dla duszy tym, czym jest dla ciała ćwiczenie.



15/03/2024

Karaluchy pod poduchy

Buenos dias!

Wszędobylskie owady, które uwielbiają żerować na śmietnikach są znane na całym świecie. Oczywiście, różnią się między sobą, ale łączy je jedno: ich królestwem są porzucone, brudne pomieszczenia oraz labirynty kanalizacji ściekowych. Szybko się rozprzestrzeniają, stąd stanowią prawdziwe utrapienie domowych zapleczy. Zwłaszcza, że mogą roznosić różnorakie choroby, wirusy, bakterie i grzyby. Mowa oczywiście o karaluchach.

Z CV karalucha

Meksyk posiada również swoją odmianę karaluchów. To zaledwie jedna z ok. 4 tys. odmian karaluchów na świecie. Ale narodowa, i choć nie jest raczej chlubą Meksyku, to związana właśnie z tym zakątkiem świata. Chyba nie ma bardziej znanych insektów o tak złej sławie, co karaluchy. Głupie szkodniki! A może jednak... nie takie głupie? Ot, chociażby fakt, że mają dość złożony układ nerwowy, a mózg podzielony jest na trzy części: protomózg, mózg „deutero” i mózg „trytu”. Ciekawostką jest też, że... mogą żyć przez jakiś czas bez głowy. Niewiarygodne, aczkolwiek prawdziwe, naukowe twierdzenie potwierdzone badaniami.

Zastanawiam się, czy ten rozwinięty, trójczęściowy mózg pomaga w jakiś sposób istnieć karaluchom? Wygląda na to, że tak. Insekt ma zdolność rozwijania pamięci długotrwałej, zwłaszcza typu węchowego i wzrokowego. Różne testy wykazały, że karaluchy potrafią orientować się w labiryncie i odróżniać lewą stronę od prawej.

Twardziel

Badania potwierdziły też, że są w stanie przeżyć radiację dziesięciokrotnie większą niż jest w stanie znieść istota ludzka, o sile 18G. Jednak nie są nie zniszczalne, jakby się wydawało. Organizmy te unicestwi dopiero bomba atomowa o sile 16 kiloton. Ps. Aby je uśmiercić nie potrzeba jednak bomby nuklearnej, wystarczy też silne, celne uderzenie. Byle nie w głowę, bo przecież insekt przeżyje bez niej.

Cucaracha jest jednak nie tylko dość odporna na radiację, ale także nie grozi jej utonięcie. Potrafi bez oddychania wytrzymać pod wodą aż 40 minut! Pewnie dlatego, że kiedy regularnie brakuje jej wody, potrafi przestawać oddychać, żeby wyregulować swój organizm.

Wyciągnąć kopyta... odnóża czyli

W większości przypadków karaluchy zdychają brzuchem do góry, ponieważ stężenie pośmiertne powoduje skurcz ich nóg, przez co tracą równowagę i ostatecznie się przewracają; co może nastąpić również z powodu skurczów spowodowanych środkami owadobójczymi. Jest to też pozycja, którą zwykle meksykańskie karaluchy przyjmują jako mechanizm obronny, symulując swoją śmierć, aby uciec przed niebezpieczeństwem, które ich prześladuje.

Korzenie

Karaluchy istnieją od około 250 milionów lat. Zapewne to wynik ich niezwykłej adaptacji żywieniowej. Aby przeżyć są w stanie konsumować takie przysmaki, jak mydło i klej. Nie potrzebują do życia ludzkich osiedlisk, gdyż równie dobrze gnieżdżą się w naturze. Znanych jest wiele odmian tych insektów: czarna, niemiecka (jak widać, karaluchy osiedliły się nawet w tak zorganizowanym i wydawałoby się – pedantycznie uporządkowanym – kraju) czy amerykańska. Oczywiście, w Meksyku żyje odmiana amerykańska, i to o niej będzie ten post. Chociaż spotyka się też odmianę niemiecką (Blatella germanica) oraz orientalną (Blatta orientalis). W ostatnim czasie zaobserwowano pojawienie się nowej odmiany, tzw. bandas marrones (Supella longipalpa)

Przypuszcza się, że amerykańska odmiana karaluchów ((Periplaneta americana) pochodzi z rodziny Blattidae, która przybyła na kontynent z Afryki. Wymiana handlowa między tymi dwoma kontynentami a także obecność niewolników afrykańskich w okresie kolonialnym była paszportem karaluchów do nowego świata.

Portret insekta

Cucaracha (bo tak tutaj powszechnie nazywane są te insekty) są dość duże (3,5 – 4 cm!), mają owalny kształt i są koloru błyszczącego, nieco wpadającego w czerwień brązu i długie czułki. Posiadają twardy, ciemnobrązowy korpaks, przykrywający skrzydła. Bo te insekty potrafią również latać, ale tylko wtedy, gdy temperatura przekracza 21º C, i są to loty krótkodystansowe, zaledwie kilkumetrowe. Spotkać je można zarówno w domach mieszkalnych, jak i w środowisku naturalnym, różnych magazynach, miejskich wysypiskach śmieciowych, kanałach ściekowych czy też metrze. W domach najczęściej osiedlają się w środowisku ciepłym i jednocześnie wilgotnym, w kotłowniach i piwnicach.

Wytrwały, szybki, głodny

Insekty są bardzo odporne na wszelkie niedogodności. Prowadzą przeważnie nocny tryb życia. Dla optymalnego stadium rozwoju niezbędna jest dawka pokarmu o wysokiej zawartości białka. Samice mogą przetrwać bez wody i jedzenia przez ok. 40 dni! Doskonale czują się w temperaturze 28° C. ze względu na wysoką plemność mogą stać się prawdziwym szkodnikiem. Bywa, że prowadzi się wręcz akcje odymiania i różnorakie formy niszczenia tych szkodników. Pogoń z kapciem czy szczotką za szkodnikiem nie jest sprawą prostą. Jedną z ciekawostek na temat karaluchów jest to, że potrafią poruszać się z prędkością 1,5 metra na sekundę. W ciągu jednej sekundy są w stanie pokonać długość 50 razy większą niż jego ciało. Niezły sprint! Nie jeden raz widziałem, jak szybko potrafią się poruszać. Jeżeli wziąć pod uwagę że to stworzenia nocne, szybkie i odporne, moim zdaniem pretendują do miana super-szkodnika.

Karaluchowy song

Poznając charakterystykę tego meksykańskiego karalucha łatwiej jest zrozumieć przesłanie niezwykle popularnej, nie tylko w Meksyku, piosenki La Cucaracha. Jest ona tutaj grana przez grupy mariachi a nawet posiada swój własny taniec. Posiada nieco różniące się wariacje muzyczno-tekstowe, ale każda z nich zaczyna się od rytmicznie wyśpiewanej frazy „La cucaracha, la cucaracha, ya no puede caminar”. Wielu historyków dopatruje się jej początków w czasach Rewolucji Meksykańskiej. Są jednak i tacy, którzy jej pojawienie wiążą z rokiem 1818, kiedy to z Europy przybyła na kontynent amerykański. Bez względu na korzenie, piosenka zyskała popularność w czasie rewolucji, kiedy często śpiewały ją wojska rewolucjonisty Pancho Villa. 

Sam Pancho – jak twierdzi pisarz i historyk Paco Ignacio Taibo II w swojej książce Pancho Villa una biografía narrativa, że Centauro del Norte nieustannie naśmiewał się ze swojego wroga, gen. Victoriano Huerta i stwierdził, że na oficjalnych zdjęciach, gdy ten nie miał na sobie munduru wojskowego, wyglądał jak karaluch. Huerta znany był wówczas także z tego, że często upijał się oraz palił marihuanę. Spożywał tak duże ilości koniaku, czego skutkiem były problemy z chodzeniem, do tego był też kulawy i cierpiał na zaćmę, która utrudniała mu swobodne poruszanie się pomimo trzeźwości. Pancho Villa traktował więc piosenkę jako idealną satyrę na swojego przeciwnika.

Lekkie śpiewanie i ciężkostrawne przeżuwanie

Od jednego z Meksykanów słyszałem nieco inną wersję, która również jest całkiem możliwa. La Cucaracha była piosenką, która w czasach Rewolucji Meksykańskiej miała za zadanie nie tylko zdenerwować wojska przeciwnika ośmieszając je, ale także pokazać pogardę ze strony oddziałów rewolucyjnych. To one o sobie śpiewały, że są jak karaluchy: jest ich plaga, są zwinne i w końcu oblegną wojska wroga.

To forma dodania sobie animuszu przed walką, ale też próba psychologicznego zastraszenia przeciwnika. Nonszalancja w relacji do niego, jak i do śmierci. A taka niby niewinna w swojej treści i wesołej linii melodycznej, piosnka...


29/03/2023

Przy dźwiękach mariachi

Buenos dias!
Korzeni grup mariachi można doszukiwać się w popularnej muzyce artystów z Nowej Galicji (dzisiejsza Guadalajara), niektórzy określają dokładne miejsce oraz czas ich powstania – Cocula, koniec XIX w. Stamtąd przenieśli się do stolicy, Miasta Meksyk.

Słowo jak wizytówka

Etymologię nazwy mariachi trudno jednoznacznie określić. Niektórzy twierdzą, że wiąże się ona z czasami okupacji francuskiej. Był to czas tzw. wojny ciasteczkowej (1838-1839), kiedy Francuzi angażowali grupy mariachi w granie na weselach (francuskie mariage).

Inni twierdzą, że słowo „mariachi” pochodzi od mieszanki słów: hiszpańskiego Maria i lokalnego języka miasteczka coca ski, son, co miało oznaczać „dźwięki”. Całe zdanie można przetłumaczyć więc jako: „W hołdzie Maryi; ku chwale Maryi”. Według tej hipotezy, nazwa związana jest z mieszkańcami Cocula, którzy czcili Niepokalane Poczęcie. To maryjne święto Indianie poznali w roku 1528 za przyczyną fray Miguela z Bolonii.

Istnieje jeszcze inna próba tłumaczenia nazwy mariachi. Według niej słowo pochodzi z języka maya. Słowo marreamchi znaczyć ma: ci, którzy posiadają tę samą krew; moi krewni, lub: ci, którzy posiadają tego samego ducha. Ta teoria jednak nie jest potwierdzona, a nawet nie jest pewne, że słowo istnieje w języku maaya t'aan.

Gwiazdy i gwiazdeczki

Nieodłączne instrumentarium to gitara klasyczna, mała gitara vihuela, skrzypce, trąbki oraz tzw. guitarron (spełniający rolę basu). W muzyce mariachi wybrzmiewa muzyka ranchera (pierwotne źródło ich muzyki), ale także bolero, muzyka klasyczna czy symfoniczna. Oczywiście, muzyka mariachi ma swoich niekwestionowanych bohaterów, legendy tego gatunku, jak chociażby José Alfredo Jiménez Sandoval, Miguel Aceves Mejía, Juan Valentin, Los Dos Oros, Vicente Fernández, Felipe Arriaga, David Reynoso, Silvestre Vargas Vázquez, Jorge Negrete, Pedro Infante, Pedro Fernández i Javier Solís. Muzyka mariachi to nie tylko domena mężczyzn. W historię wpisały się charyzmatyczne kobiety, takie jak Flor Silvestre, Lola Beltrán, Guadalupe Pineda, Aída Cuevas, Chayito Valdéz, Lucha Villa, María de Lourdes, czy Angeles Ochoa.

Smutne dźwięki w lokalnej kantynie

A o czym tak muzycznie nucą sobie owi mariachi? Główną tematyką jest miłość i związany z nią świat ludzkich emocji, czasami skrajnych. Od wielkiego szczęścia i radości niedaleko jest bowiem do wielkiego zawodu, smutku i bezbrzeżnej samotności. Teksty piosenek obrazują to w poetycki sposób, a rzewne dźwięki niemal namacalnie wypełniają serca słuchaczy nie ukojonym żalem. Nic dziwnego, że tego typu twórczość doskonale wpasowała się w cantinas (rodzaj podrzędnych barów tylko dla mężczyzn, gdzie koili swoje smutki przy butelce tequilli), Bywałem wieczorami w cantinas. W lokalnych, niewielkich miasteczkach mają swój niepowtarzalny klimat. To miejsce dla tubylców, ale mimo to przyjazne. Dopóki jakiś macho zbyt wiele nie wypije wtedy zdarzają się bójki. Dawniej kończyły się nawet strzelaninami. Nie zawsze więc spokojna muzyka koi ludzkie żale. Przy kieliszku wypełnionym po brzegi złotawym napojem łatwiej jest zapomnieć o zdradzonej, utraconej na zawsze miłości. Nawet, gdy to tylko lekarstwo na niedługi czas. Rozdartego serca nie uleczy żaden alkohol.

Oto kilka wybranych fragmentów tekstów znanych artystów – mariachi:

  • Jeżeli będę żył sto lat, sto lat będę myślał o tobie (Pedro Infante)

  • Miłość jest udręką, męczarnią tak boską, że kradnie po trochu naszą duszę, życie oraz serce (Pedro Infante)

  • Ileż świateł zostawiłaś zapalonych, jak je teraz zdołam ugasić? (Jose Alfredo Jimenez)

  • Śpiewam, żeby żyć, żyję aby śpiewać (Vicente Fernandez)

  • Ludzie, którzy potrafią płakać, oczyszczają wewnątrz swoją duszę (Vicente Fernandez)

  • Trzymam się twojej miłości i chociaż jej nie posiadam, nie potrafię ciebie zapomnieć (Vicente Fernandez)

  • I po co mi grobowiec, skoro już mnie pogrzebałaś za życia? (Vicente Fernandez)

Kulturka

Swoje sentymentalne, nostalgiczne nuty, mariachi łączą z elementami poczucia własnej tożsamości narodowej i nacjonalizmu meksykańskiego, który jest przejawem orgullo mexicano (meksykańskiej dumy). Wpisują się w niematerialne dziedzictwo kulturowe UNESCO, i nawet od roku 2004, 21 stycznia obchodzą swoje doroczne święto: Dia Internacional del Mariachi. W orzeczeniu Unesco z 2011 r. znajdziemy krótkie uzasadnienie wpisania grup mariachi w światowe dziedzictwo kultury: „Tradycyjna muzyka jest fundamentalną częścią kultury meksykańskiej poprzez którą przekazywane są wartości, dziedzictwo, historia oraz różne języki indiańskie”.

To wszystko złożyło się na to, że mariachi i ich muzyka stanowią najbardziej reprezentatywną formę muzyczną Meksyku. Grupy muzyków rozsiane są po całym kraju, jednak niewątpliwą stolicą pozostaje Guadalajara i Jalisco a także rejony centralne. Popularni są w stanach Colima, Michoacán czy Zacatecas,

W stolicy miejsce, gdzie praktycznie zawsze można spotkać mariachi jest plac Garibaldiego (Plaza Garibaldi). Wokół placu znajduje się sporo restauracji, gdzie obowiązkowo trzeba posłuchać ich muzyki. Można również ich wynająć na okolicznościowe imprezy, które uprzyjemnią profesjonalnie zagraną muzyką.

Modnisie

Mariachi można poznać nie tylko po tym, że dźwigają swoje instrumenty, ale także po ubiorze. To dawny, tradycyjny ubiór meksykańskich chłopów (a dokładniej charro), ale wszelkie zdobienia w nim, a jest ich niemało, zapożyczone zostały od Hiszpanów, np. srebrne guziki i ozdoby. Stroje szyte są na miarę i doskonale dopasowane osobno do każdego członka zespołu. Pod szyją każdego muzyka nie może zabraknąć szerokiej, ozdobnej kokardy, która jest rodzajem krawata, który jest różnie nazywany: corbata charra, lazo Mariachi lub moño charro. Dźwięki należy także „dowyglądać”; dopełnić swoim schludnym, eleganckim ubiorem. Nie ma lipy! Zdobione sombrera, czyli kapelusze z bardzo dużymi rondami stały się znakiem rozpoznawczym nie tylko muzyków, ale też meksykańskiej kultury. Żywym symbolem tego, co od pierwszego spojrzenia kojarzy się z Meksykiem.

Ich obecność i rolę doceniał np. Porfirio Diaz, który przy ich muzyce obchodził święta: swoje urodziny oraz uroczystość dla uhonorowania sekretarza amerykańskiego Elihu Root (1905 i 1907). muzykę mariachi docenił także Lázaro Cárdenas ówczesny kandydat na stanowisko prezydenta Meksyku, aby zespół Mariachi Vargas de Tecalitlán (założony w 1898 r. przez Gaspara Vargas) uczestniczył w jego kampanii elektoralnej na to stanowisko.

Sursum cithara!

Mariachi dbają o swój wizerunek. Nie ma wśród nich przypadkowych grajków, którzy wydawali by fałszywe tony. Niegdyś przynależność do zespołu mariachi była zaszczytem i nobilitacją, nie tylko w środowisku muzycznym. Zarówno z nimi, jak i z ich muzyką, spotykałem i spotykam się bardzo często. Grają podczas ślubnych ceremonii, tradycyjnych tutaj „piętnastek” dziewczynek (swoiste oficjalne wprowadzenie kończącej 15 lat dziewczyny w dorosłość, które dokonuje się podczas Mszy św.), występują podczas manifestacji patriotycznych, dają koncerty... W miejscach często odwiedzanych przez turystów dorabiają graniem w restauracjach. Bywa (kiedyś częściej, dzisiaj... zdarza się) zapraszani przez zakochanych chłopców, żeby zagrali jakąś romantyczną serenadę pod balkonem czy oknem jego wybranki. Czasami rodzina zaprasza zespół, żeby akompaniował ceremonii pogrzebowej, chociaż nie jest to regułą. Zakres więc wykonywanych usług jest spory. Dla znanych muzyków czy zespołów to źródło utrzymania, dla innych – dodatkowego zarobku do innej wykonywanej pracy.

Muzyków potyczki

Rok temu na jednym z placów miasta Toluca dwie grupy mariachi stoczyły ze sobą bójkę, która uwieczniona została przez jednego ze świadków zdarzenia. Poszło prawdopodobnie o miejsce. Popularny, uczęszczany plac jest nie lada kąskiem. Dwie grupy, w białych koszulach oraz druga w czarnych strojach, zaczęły się okładać pięściami. Surrealistyczna, ale całkiem prawdziwa sytuacja. Kultura, szarmanckość oraz wszelkie maniery poszły w las. Wiadomo, że często gdy pojawia się kwestia finansowa, one zanikają. Musiała interweniować policja. W całym zdarzeniu widać miłość do muzyki, bowiem nikt nie użył np. gitary, żeby ją widowiskowo roztrzaskać na głowie przeciwnika. Widać też grupową solidarność: „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!”. A dla turystów płynie z tego pewna nauka: uważajcie, żeby łagodni z natury mariachi nie zmienili się w stado groźnych wilków! Dawajcie sute napiwki, a będziecie na pewno bezpieczni. Więcej... słodkie dźwięki wydobywane przez muzyków mariachi pewnością uprzyjemnią wam posiłek, a zamówiony przez mężczyznę utwór zmiękczy nawet najtwardsze serce ukochanej kobiety.



Lila: Indianka, która stała się muzyką

  Buenos dias! Spośród licznych artystek meksykańskich od samego początku, kiedy usłyszałem jej aranżacje znanych mi skądinąd utworów zako...